O sztuce ze smakiem

to co się w sztuce wyprawia...

Wpis

środa, 31 października 2012

awangarda po dwakroć!

Idea wystawy jako rehabilitacji przedmiotów codziennego użytku nie zachęcała mnie wcale. Jednak w końcu się przełamałam i postanowiłam zobaczyć, co też ma nam do zaproponowania Antek Wajda. Okazało się, że całkiem sporo. Jego wystawa p.t. „Ojciec Polak” to nie tylko przypadkowe przedmioty podniesione do rangi sztuki. To przypadkowe przedmioty, które opowiadają swoją historię, do których artysta dopowiedział nowe historie, a wszystko to ujęte zostało w zgrabny warsztat malarski. Pomysłów na zaadaptowanie poszczególnych rzeczy Wajda miał mnóstwo, ale nie są to przypadkowe rzeczy i przypadkowe historie, czego obawiałam się najbardziej. Wszystkie realizacje Wajdy są komentarzem współczesności w ogóle, prywatnych doświadczeń artysty - być może. Jedno jest pewne, dzieła te mają charakter, często ironiczny (jak np. „prawy bucik”, którego pięknym dopełnieniem jest zapis prywatnej korespondencji Wajdy z dziennikarką „Frondy” na portalu facebook – swoją drogą nie wiem, która wypowiedź Wajdy jest bardziej ironiczna, ta na płótnie czy ta na facebook’u). Niektóre dzieła mogą funkcjonować samoistnie, innych siła tkwi w cykliczności, jednak bez względu na to warto podkreślić zarówno ciekawy pomysł na twórczość jak i spójną technikę prac, którą odważę się nazwać stylem A. Wajdy!

 

W przeciwległym skrzydle Galerii Awangarda, w tym samym terminie, podziwiać można prace innego młodego artysty. Doceniony ostatnio nagrodą Warto wrocławskiej Gazety Wyborczej Piotr Kmita udowadnia, że warto wybrać się by obejrzeć jego wystawę. Prace rozmieszczone w różnych salach dotykają różnej tematyki oraz używają przeróżnych mediów. Wystawa wydaje się mniej spójna niż A. Wajdy, jednak prace poziomem mu nie ustępują, a często nawet biją na głowę. Warto zwrócić uwagę na cykl obrazów, w którym Kmita w bardzo inteligentny sposób prowadzi grę z największymi nazwiskami współczesnej sztuki polskiej. Do najbardziej popularnych należy praca pt. Autoportret wg Sasnala. Wykorzystane tu zdanie „Sasnal przy mnie to krasnal” stało się kamieniem węgielnym pod działalność, rozwijającej się ostatnio w zawrotnym tempie, grupy The Krasnals. Wręcz nie mogę się doczekać jaka będzie reakcja środowiska artystycznego na inną pracę Kmity, w której czytamy: „Libera Zbysiu to przy mnie misiu”. Mam tylko nadzieję, iż jedyną reakcją nie będzie ta z warszawskiej galerii, gdzie dzieci oglądające wystawę zniszczyły pracę. Trudno się dziwić, klocki Lego z których zbudowane jest wspomniane hasło, aż proszą się by się nimi bawić.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
kinfra
Czas publikacji:
środa, 31 października 2012 19:02

Polecane wpisy